Pomorskie Forum Eksploracyjne

Poszukiwacze skarbów są dla nas niczym... niczym bracia! ;)
Dzisiaj jest 22 sty 2017, 19:15

Strefa czasowa UTC+1godz.




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 54 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
Post: 28 lis 2011, 21:22 

Rejestracja: 19 lis 2011, 16:19
Posty: 9
Wszystkich bardzo , bardzo przepraszam za glupie komentarze jak i nieuprzejmosc na jaka tu sobie pozwolilem a jezeli ktos poczul sie urazony to niech napisze a immienie go przeprosze.
"Arek2" ciebie na poczatku przepraszam i nie czuj sie obrazony poprosu sie nie zrozumielismy- Dywizje owszem byly tylko z nazwy ale mi chodzilo o to ze byli zdolnie do przerzucania (moze nazwe to jednostkami) dziesiatek tysiecy "zolnierzy" aby zapychac wyrwy co ja uwarzam w ich sytuacji za majstersztyk. A jezeli chodzi o 4 dyw.panc. to czytalem " Pantery nad Wisla" i zdaje sobie sprawe jak to wygladalo.
'krichu' wiem ze sytuacja od stycznia byla dynamiczma i szkopiaszki pogubili sie delikatnie mowiac, a juz od lutego to nikt nie byl w stanie juz nad tym panowac, to wiem - ale przeciez Himler jako d-ca nowej grupy armii Wisla sciagal podlegle mu jednoski waffen aby zniszczyc jednostki 1FB nad Odra (pokrotce) .........i 33 zostala rozdyslokowana w Czrnym tu jest problem bo linia pomiedzy 2A a 11A przebiegala cyrka od Czluchowa do Koszalina, wiemy iz na lewym skrzydle 33 (od Biernatki) byla 15 ktora wchodzila w sklad 2A ale byla tez na prawo (Podgaje). Stad moje pytanie na tym forum gdyz w przeczytanych ksiazkach i przeszukanych przeróznych stronach oraz artykole w Militaria nie jest jasno powiedziane z czyjego rozkazu 33 znalazla sie na Pomorzu i w sklad ktorej A zostala przydzielona z drugiej strony rozumie iz luty45 to juz okres paniki, ale ktos wydawal im rozkazy bo np; wedlug jednej z map 33 miala punkt zborny w Koszalinie wiec ktos tu zmienil rozkazy na Czarne a potem Bialogard i Karlino. Zdaje sobie sprawe ze moze nie ma juz moze odpowiedzi na moje pytanie ale tak mi sie wydaje ze jest po to te forum, gdzie ludzie szukaja po roznych zrodlach i moze ktos do tego dotarl dlatego sie osmielilem zapytac.
A za to co wyzej napisalem jeszcze raz SORY!!!!


Ostatnio zmieniony 28 lis 2011, 22:26 przez Login, łącznie zmieniany 1 raz

Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Post: 02 gru 2011, 20:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:49
Posty: 554
Lokalizacja: Treptow
33 podlegała 18 Korpusowi Górskiemu II Armii Niemieckiej, a po zamieszaniu pod Karlinem i Białogardem, nieoficjalnie część podeszła pod grupę korpuśną Tetauka.
Chyba nic więcej nie ugdybam
Pzdr


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Post: 04 gru 2011, 22:28 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 wrz 2005, 21:01
Posty: 1353
Lokalizacja: Kołobrzeg
Jeśli czegoś nie poprzekręcałem ...

W sierpniu 1944r zgrupowanie przekształcono w Francuską Ochotniczą Brygadę Szturmową SS, dwodzenie (mniejwięcej w tym samym czasie) powierzono Waffen-Obersturmbannfuhrerowi Paulowi Gamory-Dubourdeau w ramach Grupy Bojowej "Schäfer" i wysłano na Przełęcz Dunkielską gdzie się wykrwawiła.

Ocalałych jesieną 1944r ewauowano do Gryfic (przez Chojnice). Tam też sformowano Brygadę SS "Charlemagne" pod dow.Oberfuhrera Edgara Puauda.

Pomijam epizody związane z przemieszczaniem i walkami - dopiero w Białogardzie po przegrupowaniu znalazłem notkę o przyporządkowaniu do Grupy Korpuśnej von Tettau (przegrupowaniu, bo ok 300 żołnierzy pomaszerowało w stronę Kołobrzegu).
Tu nadszedł rozkaz przemieszczena sie do Karlina - niestety panował takim bałagan, że część żołnierzy się albo odłączyła, zgubiła lub też pozostala w Białogardzie - ci co dotarli do Karlina zostali podporządkowani sztabowi Grupy Korpuśnej "Munzel".

Ci co przedarli się do Kołobrzegu zostali wcieleni do Batalionu Alarmowego "Hempel". Skąd 17 marca 1945r pozostałych przy życiu ewakuowano drogą morską.

... to tak z grubsza.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Post: 12 gru 2011, 20:51 

Rejestracja: 19 lis 2011, 16:19
Posty: 9
Dziekuje ci "krichu" za gdybanie, poszperam dalej we wskazanym kierunku.
A tobie "Lobo" za to z grubsza.
Mialbym do was jeszcze pare pytan, ale juz boje sie je zadawac na tym forum.


Pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Post: 12 gru 2011, 21:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:49
Posty: 554
Lokalizacja: Treptow
I tak wszystko jest napisane o Francuzach weryfikuje teren a zarazem zadaje klina wszystkim pozycjom literackim w temacie.
Na przykładzie choćby rzeźni na Równinie Białogardzkiej


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Post: 12 gru 2011, 23:08 

Rejestracja: 19 lis 2011, 16:19
Posty: 9
Rownina! Bialogardzka nie musi byc wcale :idea: Bialogardzka?


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Post: 03 cze 2012, 18:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 cze 2012, 16:15
Posty: 1071
Lokalizacja: Belgard
Jedni się przyczepią ale z opowiadań pionierów wiem że to raczej prawda część to na pewno propaganda ale jeśli chodzi o wyzwolenie Białogardu To przesada tędy uciekali tylko Niemcy co nie miało paliwa zostawało. Wszystko jest w Kronice w poddziale "Stosunki panujace przed oswobodzeniem miasta"Wszystkiego to nie wyjaśnia ale zawsze coś :D :
https://docs.google.com/viewer?a=v&q=ca ... frSl1ND_XQ


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Post: 24 cze 2012, 13:33 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 cze 2012, 16:15
Posty: 1071
Lokalizacja: Belgard
Do tej pory nie wiadomo paru spraw gdzie jest ta równina pod Białogardem i gdzie przepadł "Tiger" :). Pozatym Karlino było bronione. Znajdujące się tu oddziały Niemieckie odparły 2 ataki z kierunku Biesiekierza.Jeszcze w Karlinie coś tam Francuzi próbowali jeszcze zdziałać.

27 lutego pozostali przy życiu żołnierze 33. Ochotniczej Dywizji Grenadierów SS, zebrani zostali w szczecineckich koszarach. Straty jednostki wynosiły wówczas około tysiąc pięciuset zabitych i zaginionych26. Tego samego dnia popołudniu do miasta dotarła także setka ochotników z obozu w Wildflecken oraz, co miało decydujące znaczenia w kontekście dalszych walk, prowadzony przez Waffen-Haupsturmführera Jeana Bosompierre, transport stu pięćdziesięciu żołnierzy uzbrojonych w osiem haubic kalibru 105 mm. Mimo ataku radzieckich czołgów, przeprowadzonego tuż przed miejscem dyslokacji, cenny ładunek udało się utrzymać w nienaruszonym stanie. Francuzi pozostali w mieście niespełna dobę, kiedy to, ponownie ze względu na ryzyko szturmu przez przeważające siły wroga, zdecydowano o przeniesieniu zgrupowania do Białogardu (Belgard). Termin wymarszu wyznaczono na godzinę 1.00, 28 lutego 1945 roku. Pojawiła się wówczas także alternatywna droga odwrotu wiodąca przez Bobolice (Bublitz) i Koszalin (Köslin) do Kołobrzegu (Kolberg). Około stodwadzieścia minut po rozpoczęciu przygotowań do ewakuacji w Szczecinku ogłoszony został alarm. Podobnie jak w przypadku opuszczania Czarnego, w szeregach dywizji zapanował chaos, w efekcie czego niektórych jej członków w ogóle nie poinformowano o zmianie miejsca stacjonowania29. Prowadzony pod ostrzałem radzieckiej artylerii i lotnictwa odwrót osłaniało ćwierć tysiąca żołnierzy pod komendą Waffen-Obersturmführera Auphana. Ostatniego dnia lutego 1945 roku, stłoczeni w wagonach i na platformach kolejowych ochotnicy dotarli do Połczyna Zdroju (Bad Polzin). Jednostka ponownie uległa głębokiemu rozproszeniu i wobec kłopotów z łącznością radiową, zebranie kolumny marszowej, która ruszyć miała do Białogardu, musiało zająć kilka godzin. Ostatecznie większość ze zgromadzonych ochotników ruszyła w blisko trzydziestokilometrową pieszą podróż.






Przednią straż stanowiła 7. kompania, ariergardę natomiast – 5. kompania 58. pułku grenadierów SS. Wzdłuż kolumny przez cały czas przemieszczał się konno, strzegąc porządku, Waffen-Hauptsturmführer Marc Raoul de Perricot. Wraz ze swymi żołnierzami szedł sam Waffen-Oberfüher Edgar Puaud, który samochód odstąpił najciężej rannym. Dla jednych postawa dowódcy operacyjnego wzbudzała szczery podziw, zwłaszcza, gdy przez kilka kilometrów niósł karabin maszynowy wraz z taśmami amunicyjnymi; inni, dostrzegali w jego zachowaniu elementy desperacji i próbę zamaskowania braku koncepcji co do dalszych działań zgrupowania. Nie bez wpływu na morale okazała się także informacja o śmierci inicjatora francuskiej krucjaty antybolszewickiej – Jacquesa Doriota, która dotarła do żołnierzy z kilkudniowym opóźnieniem33. Sytuacyjnej tragedii dopełniała, trwająca przez większą część przemarszu, burza śnieżna. 1 marca 1945 roku zmęczeni Francuzi dotarli do przedmieść Białogardu. Moment ten w swych wspomnieniach zawarł Christian de la Maziére: Wreszcie rozkaz postoju. Padliśmy na śnieg w zlodowaciałym lesie. Ci, którzy mieli jeszcze płachty namiotowe zaczęli spinać je w piramidki.


Przez kilka minut delektowaliśmy się całkowitym bezwładem. Wyciągnął nas z niego głód. Zmuszono ich do samodzielnego poszukiwania pożywienia – w tym czasie w mieście nie było nikogo z członków sztabu czy pozostałości po pododdziałach kwatermistrzowskich, jak również niemieckich inspektorów. Pierwsi, na potrzeby operacyjne zajęli majątek w Kowańczu (Kowanz), pozostali natomiast – w Byszynie (Boissin). Z kilkugodzinnym opóźnieniem, drogą przez Koszalin, dotarł SSBrigadeführer Gustav Krukenberg35. Jedną z pierwszych decyzji, jakie generał podjął po przybyciu do miasta było rozstrzelanie żołnierza, który sukcesem zakończył polowanie w pobliskich lasach. W rzeczywistości, przed plutonem egzekucyjnym stanął manekin, niemniej jednak formalnie kara za złamanie regulaminu została orzeczona i wykonana36. W ciągu kolejnych kilkunastu godzin skromne uzupełnienia przybyły z Gryfic – na ich czele stał SS-Standartenführer Walther Zimmermann. Następnego dnia dywizja została zreorganizowana – strukturę oraz, możliwą do ustalenia na podstawie dostępnych materiałów, obsadę stanowisk dowódczych zawarto w Aneksie 137. W praktyce żołnierzy do poszczególnych pododdziałów przydzielano bez związku z porządkiem obowiązującym do dnia przegrupowania. Wielu samodzielnie wybierało dowódców38.

Dotychczasowe pułki grenadierów zastąpił, odwołujący się do tradycji militarnych ojczystej Republiki, 33. pułk marszowy (Régiment de Marche) SS, którego członkom przekazano najbardziej wartościowe uzbrojenie, w tym karabinki automatyczne Sturmgewehr 44 oraz postrach załóg czołgów przeciwnika – Panzerfausty, a także 33. Pułk rezerwowy (Regiment de Reserve) SS. Pierwszy raz oficjalnie wspomniano o możliwości ewakuacji drogą morską z Kołobrzegu. Z propozycji tej skorzystało trzysta osób. Pozostałych podporządkowano dowództwu Grupy Korpuśnej generała Hansa von Tettau (Korpsgruppe von Tettau). Wówczas też zapadła decyzja o kolejnej ewakuacji – tym raz do oddalonego siedem kilometrów na północ Karlina (Körlin). W stronę kolejnych, koniecznych do obsadzenia pozycji, ruszyło tysiąc pięciuset żołnierzy 33. Ochotniczej Dywizji Grenadierów SS. Zalecono im zabrać ze sobą jedynie wyposażenie osobiste oraz broń strzelecką i indywidualne środki przeciwpancerne. Poza powyższą grupą, kilkuset pozostało w Białogardzie albo, nie dostrzegając sensu dalszej walki, odłączyło się i pojedynczo lub małymi oddziałami, próbowało zbiec w stronę wybrzeża. W tym momencie jednostka de facto przestała istnieć. Odwrót z miejsca reorganizacji osłaniała straż tylna, na której czele, po raz kolejny stanął Waffen-Oberführer Edgar Puaud. Dyslokacja nie obyła się bez groźnych dla samych Francuzów incydentów – jedna z wychodzących z miasta grup, prowadzona przez Waffen-Oberstufmführera Pinsard-Berthaza omyłkowo ostrzelała pododdział duńskich ochotników, którzy także zmierzali w kierunku plaż Bałtyku. Karlino stanowiło ostatni bastion na drodze do Kołobrzegu. Jego znaczenie strategiczne podkreślał fakt, iż właśnie tam znajdowały się istotne z punktu widzenia militarnego przeprawy na rzece Parsęcie oraz Radwi, jak również – skrzyżowanie dróg wiodących z południa ku morzu oraz: z Koszalina do Szczecina (Stettin). Ewakuowani i ponownie losowo przyporządkowani do poszczególnych pododdziałów podkomendni SS-Brigadeführera Krukenberga, podporządkowani zostali sztabowi Grupy Korpuśnej „Munzel” (Korpsgruppe Munzel). Następnie obsadzili kluczowe punkty miejscowości, w tym wylot drogi w kierunku Koszalina (żołnierze II. batalionu 33. pułku marszowego SS), w kierunku Białogardu (I. batalion 33. pułku marszowego), a także centrum i pozycje we wsiach: Bardy (Bartin), Miechęcino (Mechentin) oraz Piotrowice (Peterfitz), gdzie dodatkowo rozmieszczono 2. kompanię I. batalionu 33. pułku rezerwowego SS42. W tym samym czasie oficerowie sztabowi zajęli stanowiska w pałacu Karścino (Kerstin). Przez kilka początkowych godzin towarzyszyła im grupa artylerzystów z 9. kompanii dawnego 57. pułku grenadierów SS43.

Przybywszy do Karlina Francuzi zastali jego obrońców w stanie całkowitej dekompozycji. Miasto w rzeczywistości w ogóle nie było przygotowane do powstrzymania ataku Armii Czerwonej. Absolutnie koniecznym okazało się ustanowienie komendanta – stanowisko to powierzono dowódcy 33. pułku marszowego SS – Waffen-Sturmbannführerowi Emilowi Raybaud. W ten sposób pod jego zwierzchnictwem znaleźli się także przebywająca w Karlinie kompania Wehrmachtu oraz jeden czołg ciężki Panzerkampfwagen VI Tiger. Ponadto, 3 marca 1945 r., z Gryfic przybyła grupa żołnierzy wyposażonych w moździerze, a w tłumie uchodźców (jedną z pierwszych decyzji Raybauda była ewakuacja ludności cywilnej44) zaczęto zatrzymywać członków sił zbrojnych zmierzających w stronę Kołobrzegu. Równocześnie przystąpiono do kopania prowizorycznych stanowisk ogniowych oraz konstruowania barykad. Saperzy zaminowali most na Parsęcie45. O godzinie 18.00 do zajmujących pozycje ochotników dotarła wiadomość o koncentracji pododdziałów wroga w rejonie Sławoborza (Stolzenberg). Niedługo potem w kierunku Karlina ruszyło dziewięćdziesiąt radzieckich czołgów i elementy dwóch pułków piechoty. Równocześnie rozpoczął ostrzał miasta, w wyniku którego ciężkich obrażeń doznał komendant46. W tym samym czasie grupie zwiadowców wroga udało się na krótki czas ukryć w miejscowym kościele. Zbliżanie się Rosjan spotęgowało, już i tak tragiczne, położenie niemieckich kobiet. W obawie przed nadciągającym przeciwnikiem, za wszelką cenę – nawet kosztem
czci, szukały opieki u Francuzów.


W nocy z 3 na 4 marca 1945 roku w okolicach Gościna (Gross Jestin), zebrała się kilkudziesięcioosobowa grupa ochotników, którzy pod dowództwem Waffen-sturmbannführera Katziana dopiero co przybyli z Gryfic. Nie zdołała ona jednak zasilić broniących się na południowej rubieży towarzyszy, gdyż w krótkim czasie okrążeniem zagroziła im, stojąca niemal na rogatkach czołówka przeciwnika. Sztab dywizji ewakuowano, przenosząc go z Karścina do Wrzosowa (Fritzow). Rozprężenie nastąpiło także w szeregach samych obrońców – jeden z poruczników Wehrmachtu, wraz z plutonem wiernych sobie żołnierzy odmówił dalszego wykonywania rozkazów pochodzących z zagranicy zwierzchników uznając, iż jako rodowity Niemiec nie ma takiego obowiązku. W wyniku eksplozji pocisku złamania nogi doznał ponadto Waffen-Sturmbannführer Rayboud, którego niezwłocznie ewakuowano do Kołobrzegu. Jego miejsce zajął wówczas Waffen-Hauptsturmführer Jean Bosompierre.

4 marca był dla pozostałości 33. Ochotniczej Dywizji Grenadierów SS dniem przełomowym. Tuż po południu szturm na ich pozycję przeprowadziło dwadzieścia pięć czołgów oraz dwie kompanie radzieckiej piechoty. Równocześnie ostrzał artyleryjski zerwał przeprawę na Radwi. Mimo przybycia z Wrzosowa, traktowanej do tej pory w charakterze strategicznego odwodu, kompanii ochotników flamandzkich, sytuacja obrońców stawała się coraz trudniejsza. Pogorszyła ją dodatkowo, samowolna ewakuacja sztabu 33. pułku rezerwowego, który zbiegł w stronę Mierzyna (Alt Martin). Około godziny 14.30, w kierunku Redlina (Redlin) desperacki kontratak przypuścił pododdział Waffen-Hauptsturmführera Henriego Feneta. Wiedziano już jednak wówczas, iż pierwsi żołnierze przeciwnika dotarli na przedmieścia Kołobrzegu. Oddziałom zebranym w Karlinie groziło okrążenie. Półtorej godziny później kilkunastoosobowa awangarda podjęła próbę przebicia się w stronę Bałtyku. Równocześnie zapadła decyzja o opuszczeniu miasta, którą, wbrew zaleceniom Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych (Oberkommando des Heeres), nakazującym poszczególnym elementom Grupy Korpuśnej „von Tettau” trwać na pozycjach, zatwierdził dowódca Grupy Armii „Wisła” – Reichsführer-SS Heinrich Himmler. Wymarsz ochotników francuskich odbywać się miał trójetapowo. Przyjęto założenie, iż jako pierwsi stanowiska opuści korpus oficerski osłaniany przez zdolnych do walki żołnierzy I. batalionu 33. pułku marszowego SS. Kolejna, największa grupa, skomponowana została z członków 33. pułku rezerwowego, natomiast ariergardę stanowił II. batalion 33. pułku marszowego SS. Rozkaz SSBrigadeführera Gustava Krukenberga brzmiał jednoznacznie: Żadnej żywności, broń i amunicja tylko indywidualna, razem trzydzieści-czterdzieści kilogramów każdy.

5 marca rozpoczęły się pospieszne przygotowania do odwrotu. Stany etatowe pododdziałów sięgały już wówczas zaledwie pięćdziesięciu procent. W celu wzmocnienia morale przyznano pierwsze na Pomorzu Środkowym odznaczenia, w tym kilka Krzyży Żelaznych I. i II. klasy. Po odparciu przy pomocy Panzerfaustów kolejnego natarcia radzieckich czołgów, ewakuacja mogła się rozpocząć. Warunki atmosferyczne późnego wieczora utrudniały skuteczne przebijanie się przez pozycje wroga. Oświetleni blaskiem księżyca, zebrani w sześcioosobowe drużyny Francuzi, maszerowali w odstępach utrudniających wykrycie kolumny. Kilka godzin później niebo spochmurniało i zaczął padać śnieg. Pierwsza grupa, wiedziona przez Waffen-Hauptsturmführera Henriego Feneta, bez większych trudności osiągnęła linię lasów i, pomimo mrozu, pokonała wpław Parsętę. Ostatecznie znalazła się ona w rejonie wsi Rzyszczewo (Ristow) i Czarnowęsy (Zarnefanz). Z powodu wzmagających się opadów, kłopoty z opuszczeniem Karlina mieli prowadzeni przez Waffen- Hauptsutmführera Viktora de Bourmount żołnierze 33. pułku rezerwowego. 6 marca około godziny 8.00 zgrupowanie zostało okrążone na równinie pod Białogardem i zdziesiątkowane przez radziecką artylerię oraz pojazdy pancerne. Prawdopodobnie podczas kanonady śmierć poniósł także Waffen- Oberführer Edgar Puaud. Ostatnią z formacji, które dokonały wyłamania była straż tylna pod dowództwem Waffen-Haupsturmführera Jeana Bosompierre. Korzystając z osłony mgły żołnierze ruszyli w kierunku południowo-wschodnim, wzdłuż torów kolejowych. Po drodze rozproszyli się na kilka mniejszych grup. Część z nich odpierała ataki Armii Czerwonej przez kolejne dziesięć dni, po czym dostała się do niewoli. Po wyłamaniu z Karlina straty w szeregach francuskich sięgnęły czterech tysięcy ośmiuset ludzi. Ponadto, po raz kolejny nastąpił rozłam poszczególnych pododdziałów, nabierający cech niemalże anarchicznych. Pomimo, iż przeważająca liczba żołnierzy 33. Ochotniczej Dywizji Grenadierów SS ewakuowana została w kierunku przeciwnym do bałtyckiego wybrzeża, część z nich, sugerując się przede wszystkim możliwością ucieczki drogą morską, ruszyła w stronę Kołobrzegu. Pierwsi Francuzi, przechodząc przez miejscowości Dygowo (Degow) i Gościno60, pojawili się w mieście już w nocy z 5 na 6 marca 1945 roku61. Wśród nich byli między innymi artylerzyści dowodzeni przez Waffen-Hauptsturmführera Havarda. Ostatecznie w chwili rozpoczęcia oblężenia przez jednostki 1. Armii Wojska Polskiego, za trzema liniami obrony przebywało około sześciuset ochotników znad Sekwany. Wszystkich cechowało niezbyt wysokie morale oraz ekstremalne zmęczenie62. Podzielono ich na dwie grupy bojowe. Pierwszą – dwustuosobową do walki powiódł pochodzący ze Szwajcarii Waffen-Untersturmführer Heinrich Büler. Pozostali zebrani zostali pod komendą weterana Legionu Ochotników Francuskich przeciwko Bolszewizmowi – Waffen-Obersturmführera Ludwiga. Zanim skierowani zostali na linię frontu, zalecono im włączyć się w budowę umocnień. Podczas odprawy przeprowadzonej w budynku kasyna, wszystkich włączono w skład Batalionu Alarmowego „Hempel” (Alarmbataillon Hempel). Pierwszym zadaniem bojowym realizowanym przy udziale żołnierzy Dywizji „Charlemagne” był prawdopodobnie atak przeprowadzony przez oddziały niemieckie wzdłuż ul. Trzebiatowskiej wczesnym rankiem 6 marca66. Dowiedziawszy się o francuskiej obecności, przeciwnik przystąpił do ostrzału pozycji podkomendnych porucznika Alfreda Hempla przy użyciu moździerzy kalibru 120 mm oraz kilkakrotnych ataków miotaczy płomieni. Równocześnie, wykorzystując tłumacza, namawiano ich do dezercji. Dobę później, pierwszych jeńców doprowadzono do sztabu 3. Dywizji Piechoty im. Romualda Traugutta.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Post: 24 cze 2012, 14:52 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 cze 2012, 16:15
Posty: 1071
Lokalizacja: Belgard
Historia ochotników francuskich w szeregach Waffen-SS na rodzimym gruncie należy do najsłabiej rozpoznanych epizodów drugiej wojny światowej. Począwszy od Legionu Ochotników Francuskich przeciwko Bolszewizmowi, który jesienią 1941 roku ruszył do Związku Radzieckiego, po kolejne etapy organizacyjne, którym złożona z obywateli III Republiki formacja poddana została już pod egidą Waffen-SS, badania prowadzić mogą do ciekawych, zwłaszcza z punktu widzenia dziejów Pomorza wniosków. To właśnie tutaj – w jego zachodniej i środkowej części, niegdyś stanowiącej integralną część Niemiec, a współcześnie należącej do Polski, rozegrał się ostatni akt Dywizji „Charlemagne”. Nie można wykluczyć, iż po dziś dzień, w okolicach Białogardu, Karlina czy Kołobrzegu, odnaleźć można elementy pozostawione przez przedzierających się Francuzów, a okoliczne lasy z pewnością kryją jeszcze niejedną tajemnicę.

Autor tekstu: Łukasz Gładysiak

Dywizja została tu rozbita i tyle na ten temat a miejsc może być sporo bo to już była w sumie bezładna ucieczka brak łączności map.Grupy przedzierających sie Francuzów zostawiły tu sporo swojej krwi

Od 3 do 5 marca Francuzi bronią się w Białogardzie.Ok. 1 w nocy 6 marca Puaud decyduje się opuścić Białogard i iść za batalionem Feneta - ma jednak opóźnienie, bo czeka na oddziały idące z Karlina. Rano pułk rezerwy (czyli głowna część dywizji - ponad 2000 ludzi) prowadzony przez Puaud i de Bourmonta wychodzi z lasu, omijając Białogard. Próbują przejść otwarty teren pod osłoną mgły, ale ta szybko opada i okazuje się, że są okrążeni. Ok. 8 rano kolumna Puaud zostaje zniszczona. "Puaud ranny w nogę,ramię (?) jak też de Bourmont zaginęli..." -Podawana jest lesniczówka (brak nazwy)
Wg mapy walk pod Karlinem i Białogardem 4-7 marca Puaud i de Bourmont wyszli z Białogardu okrążając miasto od zachodu i ruszyli na południowy-wschód, przeszli Parsętę, linię kolejową na Świdwin i zostali rozbici między wsiami Czarnowęsy i Byszyno (w dużym przybliżeniu).

To co dotarło z Dywizji do Kołobrzegu i pózniej Berlina to "Szczątki" Dywizji
Szukam powolutku miejsca rozbicia pułku rezerwy. pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Post: 24 cze 2012, 17:36 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:49
Posty: 554
Lokalizacja: Treptow
Temat ten zamierzam dogłebniej zbadać podczas nadchodzącej pory zimowej.
Jeśli chodzi o Feneta to coś tam po drodze zostawia


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Post: 29 cze 2012, 16:16 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 cze 2012, 16:15
Posty: 1071
Lokalizacja: Belgard
Mam już namiary na miejsce wg. mnie oczywiście.I wcale to nie jest miedzy Czarnowęsami a Byszynem (W Byszynie można sobie grzybów poszukać) tylko Czarnowęsami i ? Jest jeden błąd w opisie przeszli Parsęte i tory "kolejowe na Świdwin" nigdy tych torów nie przeszli wg mnie tylko linie waskotorową W tym miejscu co mi pasuje jest równina i była za Niemców i są zniszczone leśniczówki nawet 2 blisko siebie.Pozatym Byszyno jest w stronę Połczyna na cholerę by tam wracali z tamtad przyszli.Pod Kołobrzegiem wojska Sowieckie mogli iść w sumie tylko w jedno miejsce.Pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Post: 29 cze 2012, 19:56 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 wrz 2008, 10:02
Posty: 823
no nie jest tam gdzie ksiązka opisuje , choc równiny tam duze .


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Post: 06 wrz 2012, 18:51 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 cze 2012, 16:15
Posty: 1071
Lokalizacja: Belgard
Coś dla Logina :) pare spraw może tu znajdzie coś co dotyczy paru rozkazów


28 lutego 1945 r. większość jednostek Dywizji „Charlemagne” rozpoczęła przegrupowanie w kierunku miejscowości Belgard (Białogard). W ponad 24 godzinnym, forsownym marszu, pośród padającego śniegu i ostrego zimna, żołnierze francuskiej Waffen SS pokonali 80 kilometrów, które dzieliło ich od nowego sektora obrony. Marsz ten będzie znany później wśród weteranów jako „długi marsz”. 300 żołnierzy podążało na końcu kolumny jako straż tylna, osłaniająca wycofywanie.

W Belgardzie została zbudowana nowa linia obrony, kierował nią Standartenführer Walter Zimmerman, dawny oficer 7 Dywizji Górskiej SS „Prinz Eugen”, który dowodził jednym z batalionów „Charlemagne”. Zadaniem Zimmermana było nadzorować budowanie pozycji defensywnych dookoła Belgardu. Gdy do miasta nadeszła główna część dywizji rozpoczęto właściwe przegrupowywanie sił. 2 marca 1945 z większości zdolnych do walki oddziałów utworzono Regiment „marszowy” pod dowództwem Stubaf. Raybaud’a. Na jednostkę tą składały się dwa bataliony (po ok. 600 osób każdy) dowodzone przez Ostuf. Feneta i Hstuf. Bassompierre’a. Ich broń stanowiły ciężkie karabiny maszynowe, moździerze i dwa działa kalibru 75 mm. Z innych jednostek zaś, lekko rannych, chorych i mniej zdolnych do walki utworzono batalion rezerwowy pod dowództwem Hstuf. de Bourmont’a.

Podczas nocy z 3 na 4 marca 1945 wspomniane powyżej Bataliony wyruszyły z Belgardu by wspomóc ufortyfikowanie i obronę miasta Koerlin (Karlin), W mieście Francuzi połączyli swe siły z oddziałami niemieckimi i holenderskimi żołnierzami z Dywizji SS „Nederland”. Wspólnie zamierzali powstrzymać sowiecką ofensywę, która zmierzała bezpośrednio w kierunku Morza Bałtyckiego.


Hstuf. Bassompierre, dowódca jednego z batalionów „Charlemagne” podczas walk na Pomorzu. Po wzięciu do niewoli i odesłaniu do Francji został skazany na śmierć za służbę w Waffen SS. Wyrok wykonano.


Czerwonym już udało się osiągnąć takie miejscowości jak Stolzenberg (Wysoka Góra) oraz Gross-Jestin (Gościno), leżące na zachód od Koerlina, następnie kontynuowali oni posuwanie się do przodu. Później odnotowano silne, zmasowane ataki wroga na Koeslin (Koszalin) i Bad Polzin (Połczyn Zdrój), miasta leżące na północny-wschód i południowy-wschód od Belgardu. W bardzo krótkim czasie samemu Belgard-owi zaczęło grozić wpadnięcie w ręce Rosjan. W dodatku ok. godz 5 rano, 4 marca Sowieci osiągnęli południowo-zachodnią część miasta Kolberg (Kołobrzeg).

Koerlin wciąż nie był jeszcze odcięty i nadal był dobrym punktem do wycofania się dla wszystkich niemieckich jednostek walczących w tym rejonie, na wypadek nadejścia Sowietów. Rozkazy, które nadeszły do sztabu Dywizji (nadesłane przez Reichsfuhrera SS, Himmlera, dowódcę Grupy Armii „Weichsel”) były zwięzłe i jednoznaczne: „Koerelin musi zostać utrzymany za wszelką cenę!”. W południe 4 marca Rosjanie przypuścili wielkie natarcie na miasto z południowego-zachodu. Francuzom udało się jednak zatrzymać ten atak. Pomimo tego, że siły wroga były przygniatające SS – mani bronili swoich pozycji przez cały dzień. Pod wieczór wszystko jednak zaczynało wisieć na włosku. W późnych godzinach wieczornych 4 marca, Brigfhr. Krukenberg otrzymał rozkazy ze sztabu Armii „Weichsel” do przegrupowania jednostek „Charlemagne” aby niepotrzebnie nie zostały one zmiecione z powierzchni ziemi przez nadchodzącą ofensywę.

Podczas walk o Koerlin Ostubaf. Raybaud został ciężko ranny w nogę i przewieziony na tyły. Raybaud niestety musiał mieć potem amputowaną kończynę. Dowództwo przejął Hstuf. de Perricot.

Koerlin został w końcu okrążony przez wroga i Francuscy SS – mani zostali zmuszeni do ucieczki w małych grupach. Dywizja straciła spójność i zwartość. Jedynie jednej z tych grup udało się bezpiecznie dotrzeć do jednego z niemieckich, bałtyckich portów. Główna część Dywizji „Charlemagne”, kierowana przez Oberführera Puaud próbowała wydostać się z zagrożonego rejonu pod osłoną mgły, ale zostali złapani w krwawą pułapkę, gdy mgła nagle opadła i przerzedziła się. Puaud i wielu jego ludzi zginęło. Trzecia grupa, batalion kierowany przez Hauptsturmführera Basompierre spędził wiele dni błąkając się w gęstych lasach zanim stracił wielu ludzi w potyczkach z Sowietami i został zmuszony do poddania się.

Wspomniany wcześniej Ostubaf. Raybaud musiał mieć niestety amputowaną nogę. Po wojnie był sądzony za swoje członkostwo we francuskiej „Milicji”. Został skazany na śmierć, ale uwolniono go po kilku latach więzienia. Wiele lat po wojnie żył w południowej Francji, gdzie często odwiedzał go Brigadeführer Krukenberg, który miał do niego ogromny szacunek. Krukenberg zmarł w 1980 roku w wieku 90 lat. Raybaud kilka lat później.

Po pomorskich bitwach ocaleli żołnierze „Charlemagne” zostali wysłani na północ od Berlina, do Neustrelitz w celu reorganizacji jednostki. Gdy Krukenberg został wezwany do Berlina w celu objęcia dowództwa 11 Dywizji SS „Nordland”, poprosił Francuskich ochotników by przyłączyli się do niego i stoczyli ostatnią bitwę o stolicę Niemiec. Krukenberg wspominał, że ok. 90 z nich przyłączyło się do niego, jednak dokładna liczba francuskich ochotników w Berlinie nie jest znana. Hstuf. Fenet, który dowodził francuską Waffen SS w Berlinie wspomina w swoich pamiętnikach, że w stolicy Rzeszy walczyły 4 kompanie po ok. 80 ludzi każda, czyli razem ok. 320 żołnierzy. Krukenberg nadmieniał po wojnie, że dokładna ich liczba nie jest ważna. Cytat z jego wspomnień: „ 90 lub 300 ludzi, to jest to samo. To symbol, nie ma sensu ocenianie i przeliczanie symbolu”.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Post: 06 wrz 2012, 19:05 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 cze 2012, 16:15
Posty: 1071
Lokalizacja: Belgard
33-trójka w Kolberg

5 marca rozpoczęły się pospieszne przygotowania do odwrotu. Stany etatowe pododdziałów sięgały już wówczas zaledwie pięćdziesięciu procent. W celu wzmocnienia morale przyznano pierwsze na Pomorzu Środkowym odznaczenia, w tym kilka Krzyży Żelaznych I. i II. klasy. Po odparciu przy pomocy Panzerfaustów kolejnego natarcia radzieckich czołgów, ewakuacja mogła się rozpocząć. Warunki atmosferyczne późnego wieczora utrudniały skuteczne przebijanie się przez pozycje wroga. Oświetleni blaskiem księżyca, zebrani w sześcioosobowe drużyny Francuzi, maszerowali w odstępach utrudniających wykrycie kolumny. Kilka godzin później niebo spochmurniało i zaczął padać śnieg. Pierwsza grupa, wiedziona przez Waffen-Hauptsturmführera Henriego Feneta, bez większych trudności osiągnęła linię lasów i, pomimo mrozu, pokonała wpław Parsętę. Ostatecznie znalazła się ona w rejonie wsi Rzyszczewo (Ristow) i Czarnowęsy (Zarnefanz). Z powodu wzmagających się opadów, kłopoty z opuszczeniem Karlina mieli prowadzeni przez Waffen- Hauptsutmführera Viktora de Bourmount żołnierze 33. pułku rezerwowego. 6 marca około godziny 8.00 zgrupowanie zostało okrążone na równinie pod Białogardem i zdziesiątkowane przez radziecką artylerię oraz pojazdy pancerne. Prawdopodobnie podczas kanonady śmierć poniósł także Waffen- Oberführer Edgar Puaud. Ostatnią z formacji, które dokonały wyłamania była straż tylna pod dowództwem Waffen-Haupsturmführera Jeana Bosompierre. Korzystając z osłony mgły żołnierze ruszyli w kierunku południowo-wschodnim, wzdłuż torów kolejowych. Po drodze rozproszyli się na kilka mniejszych grup. Część z nich odpierała ataki Armii Czerwonej przez kolejne dziesięć dni, po czym dostała się do niewoli. Po wyłamaniu z Karlina straty w szeregach francuskich sięgnęły czterech tysięcy ośmiuset ludzi. Ponadto, po raz kolejny nastąpił rozłam poszczególnych pododdziałów, nabierający cech niemalże anarchicznych. Pomimo, iż przeważająca liczba żołnierzy 33. Ochotniczej Dywizji Grenadierów SS ewakuowana została w kierunku przeciwnym do bałtyckiego wybrzeża, część z nich, sugerując się przede wszystkim możliwością ucieczki drogą morską, ruszyła w stronę Kołobrzegu. Pierwsi Francuzi, przechodząc przez miejscowości Dygowo (Degow) i Gościno60, pojawili się w mieście już w nocy z 5 na 6 marca 1945 roku61. Wśród nich byli między innymi artylerzyści dowodzeni przez Waffen-Hauptsturmführera Havarda. Ostatecznie w chwili rozpoczęcia oblężenia przez jednostki 1. Armii Wojska Polskiego, za trzema liniami obrony przebywało około sześciuset ochotników znad Sekwany. Wszystkich cechowało niezbyt wysokie morale oraz ekstremalne zmęczenie62. Podzielono ich na dwie grupy bojowe. Pierwszą – dwustuosobową do walki powiódł pochodzący ze Szwajcarii Waffen-Untersturmführer Heinrich Büler. Pozostali zebrani zostali pod komendą weterana Legionu Ochotników Francuskich przeciwko Bolszewizmowi – Waffen-Obersturmführera Ludwiga. Zanim skierowani zostali na linię frontu, zalecono im włączyć się w budowę umocnień. Podczas odprawy przeprowadzonej w budynku kasyna, wszystkich włączono w skład Batalionu Alarmowego „Hempel” (Alarmbataillon Hempel). Pierwszym zadaniem bojowym realizowanym przy udziale żołnierzy Dywizji „Charlemagne” był prawdopodobnie atak przeprowadzony przez oddziały niemieckie wzdłuż ul. Trzebiatowskiej wczesnym rankiem 6 marca66. Dowiedziawszy się o francuskiej obecności, przeciwnik przystąpił do ostrzału pozycji podkomendnych porucznika Alfreda Hempla przy użyciu moździerzy kalibru 120 mm oraz kilkakrotnych ataków miotaczy płomieni. Równocześnie, wykorzystując tłumacza, namawiano ich do dezercji. Dobę później, pierwszych jeńców doprowadzono do sztabu 3. Dywizji Piechoty im. Romualda Traugutta.

10 marca, ochotnicy skupieni wokół Waffen-Oberstufmührera Ludwiga skierowani zostali w rejon kościoła Św. Jerzego. Wydzieliwszy dwa dobrze uzbrojone plutony, których dowodzenie powierzono waffen-Oberscharführerowi Franc oraz Waffen-Unterscharführerowi Ayme-Blotowi, Francuzi zajęli położony nieopodal cmentarz, dokonując tym samym wyłomu w linii frontu aż do głębokości gazowni68. Lukę udało się im utrzymać przez kolejne dwadzieścia cztery godziny, po czym zmuszeni zostali do ucieczki. Część z nich dostała się wówczas do polskiej niewoli. Inna grupa, prowadzona do boju przez Waffen-Sturmführera Blanka, sześć dni później przeprowadziła uderzenie w dzielnicy uzdrowiskowej, kierując się w stronę dworca kolejowego. Ostatecznie niedobitki rozlokowane zostały na zachodniej rubieży trzeciej linii obrony Festung Kolberg. Liczba zdolnych do walki nie przekraczała jednak już wówczas pięćdziesięciu osób. 17 marca 1945 roku, komendant twierdzy – pułkownik Fritz Fullriede, podjął decyzję o ewakuacji miasta, w tym – wycofaniu pozostałych przy życiu członków 33. Ochotniczej Dywizji Grenadierów SS. Odwrót osłaniała trzynastoosobowy oddział ochotników, wśród których znalazł się także Waffen-Obersturmführer Ludwig. Ostrzelani ogniem wyrzutni rakietowych, jako jedni z ostatnich weszli na pokład łodzi. Dwa dni później dotarli do Świnoujścia (Swinemünde. Ocalałych podkomendnych SS-Brigadeführera Gustava Krukenberga skierowano do meklemburskiego miasta Neustrelitz. Stan francuskiej jednostki, wraz z ostatnią grupą uzupełnień, która przybyła w pierwszych dniach wiosny 1945 roku, wynosił zaledwie tysiąc osób. Trzystu niezdecydowanym co do dalszej walki zezwolono bez konsekwencji złożyć broń, wyposażenie i umundurowanie. Pozostali włączeni zostali do świeżo sformowanego Pułku Szturmowego SS „Charlemagne” (Sturm-Regiment der SS Charlemagne), którego dowodzenie powierzono SS Standartenführerowi Waltherowi Zimmermannowi. Trzon zgrupowania stanowiły dwa bataliony, które, w nawiązaniu do pierwotnej numeracji obowiązującej w dawnej dywizji, otrzymały liczby porządkowe 57. (dowódca: Waffen-Hauptsturmführer Henri Fenet) oraz 58. (dowódca: Waffen- Obersturmfüher Jean Baptiste Geronimi). Ponadto powołano dwa kolejne bataliony o niepełnym składzie – skupiający całość cięższego uzbrojenia pododdział Waffen-Sturmbannführera Jeana Boudet-Gheusiego oraz efemeryczny batalion budowlany (Waffen-Hauptsturmführer Robert Roy)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Post: 06 wrz 2012, 19:12 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:49
Posty: 554
Lokalizacja: Treptow
Ale przecie literaturne mżonki i ubarwione wspomnienia już znamy, proponowałbym umieszczać tu wnioski po weryfikacji terenu bo inaczej to ksiązki będziemy przepisywać niczym ambitni historycy w wygodnych fotelach.
Pzdr


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Post: 06 wrz 2012, 19:15 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 cze 2012, 16:15
Posty: 1071
Lokalizacja: Belgard
W pierwszych dniach kwietnia dziewięćdziesięciu żołnierzy francuskich, wraz z SSBrigadeführerem Gustavem Krukenbergiem oraz Waffen-Hauptsturmführerem Henri Fenetem, korzystając z ostatnich posiadanych przez pułk pojazdów mechanicznych – trzech samochodów ciężarowych i dwóch transporterów półgąsienicowych ruszyła w kierunku Berlina. Niebawem dołączyło do nich jeszcze trzystu ochotników. Niespełna tydzień przed kapitulacją stolicy III Rzeszy pierwszemu z wymienionych oficerów powierzono obronę Sektora C, oddając mu zarazem dowodzenie nad 11. Ochotniczą Dywizją Grenadierów Pancernych SS „Nordland” (11. SSFreiwilligen- Panzergrenadier-Division Nordland). Członków Pułku Szturmowego SS „Charlemagne” skierowano wówczas, wraz z grupą żołnierzy pochodzących z Danii i Norwegii, do dzielnicy Neukölln. Sam Gustav Krukenberg osiadł ze swym sztabem w gmachu berlińskiej Opery. Niedług potem wszyscy przenieśli się w ruiny dzielnicy rządowej. Samym Francuzom przypadł wówczas w udziale zniszczenie aż pięćdziesięciu radzieckich czołgów. W godzinach nocnych 1 maja 1945 roku, w piwnicach zburzonego gmachu Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy przy Prinz Albrech Strasse miała miejsce ostatnia ceremonia z udziałem ochotników znad Sekwany. Niedługo potem generał dowodzący obroną sektora opuścił swych żołnierzy. Około południa 2 maja 1945 roku, do zmieniających pozycję żołnierzy dotarła wieść o kapitulacji miasta. Krótko po tym fakcie, trzydziestoosobowej grupie udało się opuścić jego granice i ruszyć w długą drogę do ojczyzny. Prawdopodobnie ostatni członkowie 33. Ochotniczej Dywizji Grenadierów SS „Charlemagne” stracili życie 9 maja 1945 roku. Trzy dni wcześniej, w rejonie miejscowości Bad Reichenhall, dwunastu uciekinierów ze stolicy Rzeszy złożyło broń przed oddziałami Amerykańskimi. Oddelegowano ich, już jako jeńców wojennych, przed oblicze dowódcy 2. Dywizji Pancernej – generała Philippe Leclerca. Tam też, na pytanie o powód noszenia niemieckich mundurów, zwierzchnik zgrupowania Wolnych Francuzów otrzymał podobnie pytającą odpowiedź o przyczynę używania przez nich amerykańskich odpowiedników. Egzekucja pojmanych obyła się bez sądu, w trzech czteroosobowych grupach w okolicy Karlstein. Rozstrzeliwani, mieli krzyczeć: Niech żyje Francja!






Historia ochotników francuskich w szeregach Waffen-SS na rodzimym gruncie należy do najsłabiej rozpoznanych epizodów drugiej wojny światowej. Począwszy od Legionu Ochotników Francuskich przeciwko Bolszewizmowi, który jesienią 1941 roku ruszył do Związku Radzieckiego, po kolejne etapy organizacyjne, którym złożona z obywateli III Republiki formacja poddana została już pod egidą Waffen-SS, badania prowadzić mogą do ciekawych, zwłaszcza z punktu widzenia dziejów Pomorza wniosków. To właśnie tutaj – w jego zachodniej i środkowej części, niegdyś stanowiącej integralną część Niemiec, a współcześnie należącej do Polski, rozegrał się ostatni akt Dywizji „Charlemagne”. Nie można wykluczyć, iż po dziś dzień, w okolicach Białogardu, Karlina czy Kołobrzegu, odnaleźć można elementy pozostawione przez przedzierających się Francuzów, a okoliczne lasy z pewnością kryją jeszcze niejedną tajemnicę.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Post: 06 wrz 2012, 19:17 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 cze 2012, 16:15
Posty: 1071
Lokalizacja: Belgard
Wszystko do zbadania a kawałek do kawałka i coś z tego wyjdzie albo i nie. Lepiej mieć wszystko w jednym miejscu niż po kawałku tu i tam


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Post: 06 wrz 2012, 19:21 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 cze 2012, 16:15
Posty: 1071
Lokalizacja: Belgard
Pewne rzeczy są w internecie a pewne sprawy mało znane ale też sa i trzeba tam dotrzeć jak np.6 ekschumowanych żołnierzy niemieckich w tej okolicy a jakiej ?.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Post: 06 wrz 2012, 19:22 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 cze 2012, 16:15
Posty: 1071
Lokalizacja: Belgard
A jest o tym tez w sieci


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Post: 06 wrz 2012, 22:11 
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 wrz 2008, 10:02
Posty: 823
gdzies tam pod Rąbinem 6 fr. wyciągnięto - ale to mało ważne , na trasach ucieczki takich miejsc duzo .
ważniejsze jest w ktorej wiosce pod Białogardem pochowano 160 francow - ale tego w necie nie znajdziesz . podejrzewam ze to wszyscy klienci mitycznej masakry. reszte dochodzili ruscy w małych grupkach.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 54 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Group